Kiedy metoda małych kroków może się sprawdzić?

Czy lepiej małymi krokami, czy lepiej rzucić się na głęboką wodę? Kiedy metoda małych kroków może (moim zdaniem) się sprawdzić?
1. W sytuacji, kiedy brakuje nam pewności, że to do czego chcielibyśmy dążyć, jest aby na pewno TYM CZYMŚ i czy jest to rzeczywiście dobra decyzja.
W ten sposób dajemy sobie możliwość, aby poczuć, czy to jest rzeczywiście nasze. Naprawdę nie musimy od razu się deklarować i ogłaszać wielkich celów całemu światu.
2. Kiedy czujemy, że brakuje nam wiary w siebie, pewności siebie, czy wiary w swoje możliwości.
W ten sposób możemy ciut uciszyć naszego wewnętrznego krytyka, i skupić się na tym jednym maleńkim zadaniu, które jesteśmy w stanie wykonać (i dzięki któremu będziemy czuć się dobrze 🙂 ).
3. W sytuacjach, kiedy brakuje nam środków finansowych, wiedzy, umiejętności, czasu, czy innych zasobów, aby spełnić nasze marzenie.
Małymi krokami możemy zacząć te braki wypełniać.
Przykłady: Odkładanie małej kwoty z każdej swojej wypłaty, uczenie się codziennie jednej małej rzeczy czy umiejętności, czy rezerwowanie sobie 10 minut dziennie na zrobienie tego, co jest dla nas ważne.
4. Kiedy czujemy, że brakuje nam samodyscypliny.
Często ustawienie minutnika na 10-15-30 minut i skupienie się w tym czasie na tym jednym małym zadaniu, pomaga 🙂
5. Kiedy przeraża nas wielkość przedsięwzięcia.
Małe kroczki nie muszą wzbudzać takiego przerażenia. Skupienie się na tym jednym, małym, kolejnym zadaniu, może pomóc nam ruszyć z miejsca, zamiast odkładać działanie w nieskończoność 🙂
Życzę Ci dzisiaj zrobienia tego jednego, małego kroku 💛
Ola
